Wszystkim jest tak dobrze, czyli porażka w Iraku

Irackie ministerstwo ds ropy naftowej podzieliło koncesje wydobywcze. 35 prywatnych firm, wspieranych przez swoje rządy, będzie mogło wejść do gry o 115 mld baryłek ropy. PKN, Lotos, PGNiG nawet nie spróbowały ubiegać się o koncesje. Ale wszystkim z tym jest naprawdę dobrze! Nikomu to nie przeszkadza i można mówić nawet o… sukcesie nie wydobywania ropy w Iraku. W Polsce nie chodzi bowiem o to, aby mecz wygrać z korzyścią dla firmy i kraju, ale żeby wejść do grona graczy w rządzie i upolitycznionych koncernach.

Baseny ropy w Iraku są znakomicie udokumentowane, leżą na niewielkiej głębokości, z 71 odkrytych pól naftowych do tej pory eksploatowanych było jedynie 24. Wiercić jest więc gdzie i po co. Trzeba mieć jednak umowę typu PSA, production-sharing agreement ustalającą podział wpływów z wydobycia, z Irackim rządem. Po to w gruncie rzeczy toczy się ta wojna. Naszym narodowym koncernom wspieranym obecnością armii i służb w Iraku nie udało się nawet wejść na boisko nie mówiąc o wejściu do gry. Porażka? Nie! To sukces.

Nie ma żadnych problemów. Premier zapewnia, że nic nie wie na ten temat (no i pewnie mówi prawdę), ministerstwo odsyła do koncernów paliwowych, a PKN i Lotos przyznają z rozbrajającą szczerością, że nie dostały żadnych koncesji, bo nic w tej sprawie nie robiły. Na dodatek, jak przeczytaliśmy na jednym z portali, zdaniem eksperta rynku paliw Adama Wawrzynowicza z Instytutu Sobieskiego, strategia PKN i PGNiG, by nie angażować się w Iraku, jest zrozumiała. “Wiemy, że jedna i druga firma angażuje się w eksploatacje złóż poza granicami kraju. Myślę, że to bardzo świadome decyzje, by nie angażować się w Iraku, tam w końcu trwa regularna wojna”. Jakby tak myślał Sobieski to z Wiednia nic by nie przywiózł, a tak za wysiłek polskiego oręża mamy na Wawelu choć parę perskich dywanów.

No więc znowu mamy sukces! 120 firm z całego świata wspierane przez swoje rządy walczą o ropę w Iraku, a u nas nawet eksperci wychwalają mądrą decyzję, żeby tam się nie pakować bo tam wojna. A jeszcze niedawno, przy okazji prezentacji swojej strategii, PKN zapowiadał, że ropa będzie tanieć a konflikty wygasać.

Naszym zdaniem problem polega na tym, że w Polsce prezesem koncernów narodowych można zostać bajecznie łatwo. Wystarczy, że jest się kumplem Prezydenta (kiedyś Wróbel z namaszczenia Kwaśniewskiego, potem Kownacki z nadania Kaczyńskiego). Nie wymaga to w zasadzie żadnej znajomości branży a więc i żadnych sukcesów na arenie międzynarodowej. Gazety i tak nic przecież nie napiszą bo budżety reklamowe PKN i Lotos są wystarczającym argumentem dla wszystkich szefów mediów w Polsce.

Media zresztą mamy takie, jakich ekspertów. Nietrudno zostać bowiem ekspertem od rynku ropy naftowej. Trzeba kilka razy wystąpić w mediach z podpisem „ekspert“ i już można spokojnie pokazywać jakie błędy robi Chevron, ExxonMobile i czego nie rozumieją politycy w innych państwach domagając się dla swoich firm miejsca w podziale irackiego tortu. Nikomu nie przyjdzie nawet na myśl, żeby się nad tym zastanowić bo przecież w kolejnym rozdaniu politycznym, któryś w z tych ekspertów wejdzie do zarządu koncernu z politycznego nadania, albo będzie w rządzie kierował energetyką. No więc lepiej być miłym.

W takim systemie wszyscy mają dobre samopoczucie. Szefowie koncernów z nominacji politycznej, które nic nie robiły mogą opowiadać dyrdymały o kolejnych strategiach, eksperci wypowiadać się do woli w mediach, media zaś mają wypełniacz papieru (no i reklamy).

Wszystkim jest tak fajnie!

Jest w tej historii jeszcze drugie dno pokazujące, że w sprawie ropy w Iraku można było wszystko. Nawet utrzymać koncesje podpisane przez… Saddama.

W sumie 35 firm ze 120 starających się o koncesje w Iraku oficjalnie dostało zgodę na wejście do gry o wielką ropę. Wśród firm, które przeszły proces eliminacji w irackim ministerstwie, znalazło się siedem koncernów z USA, po cztery z Chin i Japonii, trzy z Wielkiej Brytanii, po dwa z Australii, Włoch i Rosji, po jednym z Korei Południowej, Danii, Kanady, Indii, Malezji, Indonezji, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Francji i Niemiec.

Cztery firmy otrzymały koncesje przydzielone jeszcze za Saddama. Oficjalnie wszystkie koncesje zostały przydzielone na nowo, ale jak zapewnił Shahristani, minister ds ropy, „cztery podpisane porozumienia zawarte w czasach Saddama będą honorowane, aczkolwiek warunki porozumień będą negocjowane“. Jest wśród nich koncesja zawarta w 2003 roku z chińską CNPC oraz z rosyjskim Łukoilem.

Warto przypomnieć, że po pierwszej wojnie w zatoce wydobycie ropy w Iraku zaczęło systematycznie spadać: cena ropy znajdowała się na bardzo niskim poziomie, przemysł wymagał inwestycji, handel był utrudniony, gospodarki Azji nie były jeszcze tak rozpędzone, aby równoważyć utratę rynku amerykańskiego. Embargo na handel iracką ropą przełamywano korupcją na gigantyczną skalę, ale nie dawało to Saddamowi Husseinowi rozwiązania systemowego.

W 1997 roku rosyjski Łukoil podpisał z Saddamem Husseinem porozumienie typu PSA na eksploatację gigantycznego pola naftowego West Qurna-2. Porozumienie dawało Rosjanom możliwość eksploatacji tych złóż do 2020 roku, Łukoil miał otrzymać 68,5 procenta wpływów z wydobycia (dwie inne rosyjskie firmy po 3,5 proc: Zarubieżnieft i Maszinimport). Irackie ministerstwo ropy naftowej uzyskać miało z inwestycji 25 proc.

Jednak sankcje nałożone na Irak spowodowały, że Łukoil nie był w stanie wywiązać się z obowiązków inwestycyjnych. W 2002 roku Hussein zerwał porozumienie z Łukoilem. Zmieniło to strategię Łukoila a w następstwie obróciło wcześniejszy sprzeciw Rosji wobec interwencji zbrojnej w milczące przyzwolenie. Dla rosyjskiego Łukoilu stało się jasne, że nowy układ sił i wprowadzenie własnych koncernów trzeba budować poza Saddamem. W oparciu jednak o gwarancje sił dokonujących inwazji. W marcu 2002 roku Vagit Alekperow, prezes Łukoila, zapowiedział, że jeśli Łukoil wróci do eksploatacji złóż West Qurna to odstąpi 17,5 proc udziałów amerykańskiemu Conoco-Phillips (koncern ten miał wówczas również ok 20 proc udziałów w Łukoilu).

Przed rozpoczęciem inwazji Hussein wynegocjował z Totalem porozumienie typu PSA, które dawało francuzom 10 proc udziału w wydobytej ropie do czasu zwrotu kosztów inwestycji, a po tym okresie firma otrzymać miała 40 procent. Reszta przypadłaby w udziale rządowi Iraku. Za Saddama zawarto także porozumienie z chińskim CNPC.

Zarówno CNPC, Total jak Łukoil w kwietniu 2008 w wyniku nowego rozdania utrzymały swoje koncesje zdobyte jeszcze za Saddama.

Amerykanom udało się doprowadzić do powrotu umożliwiającego amerykańskim koncernom zawieranie porozumień typu price-sharing agreement (PSA), jakie w Iraku nie miały miejsca od nacjonalizacji w 1972 roku. Trzeci na świecie rezerwuar ropy naftowej powrócił do strefy wpływów amerykańskich koncernów.

Chevron, ExxonMobile, Łukoil, Total, CNPC mają koncesję na ropę w Iraku.

A Polska? A my mamy fajny kraj, gdzie każdy może być prezesem koncernu albo ekspertem. Brudnej ropy z wojny nie potrzebujemy. I wszystkim się to podoba! A jak się Cejrowskiemu nie podoba to niech spada do Ekwadoru.

Gorzeliński/Kasprów

Powrót na stronę główną

7 komentarzy to “Wszystkim jest tak dobrze, czyli porażka w Iraku”

  1. poppr:

    Już w grudniu 2007 Radosław Sikorski zapowiadał że Polska zamieni militarną obecność w Iraku na obecność ekonomiczną. Polski ambasador w Iraku Pan Edward Pietrzyk pomimo choroby zabiegał o szeroko pojęte działania w sferze ekonomicznej, a było to na trzy miesięce przed oficjalnym przyznaniem Irackiemu Min ds ropy mozliwości rozdzielania koncesji wydobywczych (wcześniej inisterstwo nie miało takiego prawa, choć proces ubiegania się o koncesje trwał od wielu miesięcy i przyznawano koncesje, choć w ocenie Bagdadu były one nielegalne).
    Rozumiem że panowie prezesi Orlenu ,lotosu czy PGNiG-u nie są demonami intelektu, nie mają pojęcia o handlu ropą i nie są w stanie reprezentować interesów ekonomicznych kierowanych przez siebie firm nie tylko w Iraku ale nawet w Pcimiu Górnym, ale przecież nikt się po nich takiej działalności nie spodziewał . Nie rozumiem jednak dlaczego Pan Sikorski, którego nie podejrzewam o narodowe kompleksy ani o brak profesjonalizmu na arenie międzynarodowej, nie “pociągnął” tematu . Pozdrawiam

  2. jacek:

    Wczorajsze media były pełne komentarzy i dyskusji o tym, jak to się stało, że nie mamy własnych pól naftowych w Iraku. Bardzo rozsądnie brzmiała wypowiedź rzecznika Orlenu o tym, że pól naftowych nie mamy, gdyż się nie staraliśmy by je mieć, ze względu na niestabilną sytuację w Iraku. Jest to jednak tylko część prawdy. Nie tyle się nie staraliśmy, co wprost przeciwnie, staraliśmy się ile sił by tych pól nie dostać. Nasz rząd odrzucał wszystkie inicjatywy irackie zmierzające do zacieśnienia współpracy energetycznej – w tym powołanie polsko-irackiej rady ds. energii.

    Argument o tym, że w Iraku jest zbyt niebezpiecznie jest nie do końca prawdziwy. Większość firm przez najbliższe lata będzie wykonywać jedynie minimalną aktywność do czasu ustabilizowania się sytuacji w Iraku, a czasowa koncesja na 2 lata będzie prawie automatycznie przedłużana na kolejne. Za 5-6 lat, gdy w Iraku nastąpi względny spokój firmy posiadające koncesję po prostu zaktywizują działalność, a wchodzący tam Orlen bądź inna firma polska będzie musiała zapłacić wielokrotnie większe pieniądze niż gdyby zrobiła to dziś. O ile oczywiście znajdzie się ktokolwiek chętny by jakieś udziały w polach irackich odsprzedać.

    Podobnie jak Polska okazywała niechęć do podjęcia rozmów z Irakiem, tak samo jest w przypadku Arabii Saudyjskiej. Także z tego kraju przyszła konkretna propozycja współpracy, w tym powołania rady ds. energii. Taka propozycja padła z ust saudyjskiego ministra ds. ropy podczas jego wizyty w Polsce już w połowie zeszłego roku. Do dziś, w tym wliczając w to ostatnią wizytę w Arabii Marszałka Senatu i delegacji polskich przedsiębiorców z branży naftowej w Arabii Saudyjskiej, strona saudyjska nie doczekała się jakiejkolwiek odpowiedzi z naszej strony. Nieoficjalnie można usłyszeć opinię, że z analiz wynika, że cena saudyjskiej ropy (wraz z transportem) jest zbyt droga, a technologicznie bardziej nam odpowiada ropa rosyjska i po prostu nam się współpraca z Arabią Saudyjską nie opłaca. Natomiast jakoś nikt nie chce pamiętać, że strona saudyjska oferowała zdecydowanie więcej niż prosty zakup ropy naftowej.

    Rodzi się pytanie – dlaczego tak jest? Choć nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów coraz bardziej zdaje się podzielać zdanie mojego kolegi, który przekonuje mnie, że są osoby (imiennie wymieniane), które na interesach z Rosją w branży naftowej zarabiają zbyt dużo, by pozwolić na realną dywersyfikację i utrącą każdy pomysł zmierzający do pogłębionych kontaktów w sprawie ropy naftowej z innymi krajami niż Rosja i byłe republiki Związku Radzieckiego.

    Na razie mu nie wierzę, bo wiara w spisek jakoś nie trafia do mojego przekonania. Ale jeżeli propozycja saudyjskiego ministra ds. ropy zostanie pominięta to nie pozostanie mi nic innego niż posypać głowę popiołem i uznać, że nasze sektor naftowy jest opanowany przez „układ” a naftowe lobby pro-rosyjskie rozgrywa karty wśród decydentów ds. energii w naszym kraju.

    Bez podpisania umowy np. z Arabią Saudyjską, jak tylko w 2010 skończą nam się obecne długoterminowe kontrakty na dostawy ropy z Rosji, nie będziemy mieli innego wyjścia tylko je przedłużyć. Prawdopodobnie na mniej korzystnych warunkach. A rząd pewnie znów wyda oświadczenie, w którym stwierdzi, że o decyzjach inwestycyjnych w takim, a nie innym kraju decyduje zarząd spółki. Tylko po co w takim razie mówimy od tylu miesięcy o dywersyfikacji, jeżeli tak naprawdę zależy nam tylko na handlu z Rosją?

  3. G/K:

    Dzieki za ciekawą uwagę w sprawie rady ds energii i inne. Chciałem zauwaźyć, źe kontrakty na dostawy ropy nie kończą się w 2010. To nie jest tak skonstruowane. Obecnie dostawca jest Petraco (umowa z ostatnicgo dnia Chalupca), J&S (kończy dostawy w 2009), oraz faworyt poprzedniego rządu czyli Petrotrade, który zawarł umowe rok temu. I gdyby przyjrzeć się kulisiom i beneficjentom tego kontraktu to niektóre Pana tezy zaczynają przypominać realny kształ. Pozdawiam

  4. jacek:

    Akurat znajomy dziennikarz był z Marszałkiem Borusewiczem i pewnym wiceministrem z PSLu w Katarze oraz Arabi Saudyjskiej ostatnio.Podrzuce Wam kiedyś nagranie z przemówienia wiceministra gospodarki do Szury w Katarze.Takiego bełkotu to ja jeszcze nie słyszałem.A prosiłem o pomoc..Dostsłem fige

  5. bartek:

    Panowie,
    Wszystko w tym kraju jest fajne - ale najfajniejsze jest to, że premier, który sam stanął na czele zespołu zajmującego się bezpieczeństwem energetycznym (odbierając tę funkcję W.Pawlakowi) nie ma pojęcia o co chodzi w tej sprawie z Irakiem. Udzieli na pytanie udzielił ok 14 30 a wiadomość o liście firm pojawiła się w agencjach prasowych rano. Fatalnie, po prostu fatalnie…

  6. ORLEN będzie wydobywał ropę naftowa w Iraku? –a, kto przegrał krew polskich żołnierzy « Jaronwoj Blog Warszawa Polska:

    […] Link http://blog.marazm.pl/?p=168#comments […]

  7. Wojtek:

    Polecem rozwinięcie tematu
    Link http://jaron.salon24.pl/72005,index.html
    Pt.
    ORLEN będzie wydobywał ropę naftowa w Iraku? –a, kto przegrał krew polskich żołnierzy.

    Czy Cimoszewicz byl w 2004 prorokiem w sprawie ropy irackiej

Skomentuj